Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

10.05.2016
wtorek

Weterani kontra stara gwardia

10 maja 2016, wtorek,

Tak w wielkim skrócie można podsumować oficjalny program canneńskiego konkursu, który przy nadzwyczajnych środkach ostrożności (organizatorzy obawiają się zamachów) w środę wieczorem otworzy „Café Society”. O nowym filmie Woody’ego Allena wiadomo jedynie tyle, że to melodramat z akcją osadzoną w złotej epoce Hollywood. Młodzieniec grany przez Jessego Eisenberga (debiutował u Allena w „Zakochanych w Rzymie”) rozgląda się za jakąś fuchą przy filmie. Ale poznaje niezbyt grzeczną dziewczynę z klubu nocnego (Kristen Stewart), w której się z miejsca zakochuje.

To 14. film Woody’ego Allena, który zostanie pokazany w Cannes poza konkursem i trzeci, który go otwiera. Pierwszym był w 2002 r. „Koniec z Hollywood”, drugim „O północy w Paryżu”. Na mocno strzeżonym przez policję czerwonym dywanie pojawi się oczywiście sam mistrz w towarzystwie aktorów oraz genialnego wizjonera Vittorio Storaro („Ostatnie tango w Paryżu”, „Czas apokalipsy”, „Ostatni cesarz”), który tym razem wyręczył – nie wiadomo, czy na dłużej – poprzedniego operatora Allena Dariusa Khondjiego.

„Café Society”, reż. Woody Allen

„Café Society”, reż. Woody Allen

Mimo napiętej atmosfery na gali spodziewany jest zlot gwiazd ze Stevenem Spielbergiem, George’em Clooneyem, Jodie Foster, Isabelle Huppert na czele, ale jeśli wszystko pójdzie gładko, już od czwartku przez 10 dni uwagę przykuwać będzie rywalizacja o najważniejsze trofeum filmowe, w której wezmą udział m.in. Jim Jarmusch, Pedro Almodóvar, Ken Loach, bracia Dardenne, czyli żyjący klasycy, wielcy reżyserzy światowego kina. Naprzeciw nich stanie drużyna wcale nie takich młodych autorów, też doskonale znanych fanom dziesiątej Muzy i bywalcom Cannes.

Na 21 konkursowych tytułów, które oceni jury pod przewodnictwem Australijczyka George’a Millera („Mad Max. Na drodze gniewu”), zaledwie trzy wyreżyserowały kobiety. Czarnym koniem może okazać się „American Honey” Brytyjki Andrei Arnold („Fish Tank”, „Wichrowe wzgórza”) – amerykańskie kino drogi, portret zbuntowanej nastolatki, która wiąże się z grupą rówieśników sprzedających gazety. Równie niewiele wiadomo o „Toni Erdmann” Niemki Maren Ade, autorki trzech zaledwie fabuł. Jej prawie trzygodzinny film mówi o relacji ojca żartownisia i jego dorosłej córki, która tyrając w korporacji, nie znajduje dla niego czasu.

„American Honey”, reż. Andrea Arnold

„American Honey”, reż. Andrea Arnold

„Toni Erdmann”, reż. Maren Ade

„Toni Erdmann”, reż. Maren Ade

W tym roku siłą Cannes ma być tematyka kobieca z zaskakującymi kreacjami mało znanych aktorek. Bohaterką „La fille inconnue” braci Dardenne jest młoda lekarka (Adèle Hanel), obwiniająca się, że nie pomogła sąsiadce, którą później znaleziono martwą. „Julieta” Almodóvara to historia opuszczonej przez męża matki (Emma Suárez), samotnie wychowującej 18-letnią córkę. Zapowiadany jak dramat o duchach „Personal Shopper” Francuza Oliviera Assayasa poświęcony jest 20-latce (Kristen Stewart ponownie w roli głównej) zarabiającej na życie dostarczaniem garderoby dla celebrytów. Horror o kanibalach „The Neon Demon” Nicolasa Windinga Refna zajmuje się perypetiami modelki (Elle Fanning), prześladowanej w Los Angeles przez grupę zazdrosnych i opętanych na jej punkcie kobiet. Niespodzianek szykuje się więcej.

Adèle Haenel

Adèle Haenel

„Julieta”, reż. Pedro Almodóvar

„Julieta”, reż. Pedro Almodóvar

Aby podkreślić wkład artystek w rozwój światowego kina, od niedawna w Cannes wręczane są wyróżnienia szczególnie zasłużonym paniom. Rok temu honorową Złotą Palmę odebrała francuska reżyserka Agnès Varda, a Jane Fonda nagrodę specjalną „Woman in Motion”. 15 maja organizatorzy festiwalu wręczą ją amerykańskim aktorkom Geenie Davis i Susan Sarandon z okazji 25-lecia „Thelmy i Louise” Ridleya Scotta.

Już teraz za sensację należy uznać, że do konkursu zostały zakwalifikowane aż dwa filmy z Rumunii (i żaden z Europy Środkowo-Wschodniej). Współtwórca rumuńskiej fali Cristi Puiu („Śmierć pana Lazarescu”) pokaże trzygodzinną „Sieranevada” historię 40-letniego lekarza dokonującego życiowego bilansu na stypie po śmierci ojca. Natomiast laureat Złotej Palmy Cristian Mungiu („4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni”) – „Bacalaureat”, dramat rodzinny o ojcu łamiącym zasady, które wcześniej wpajał swojej córce, aby jej pomóc w kryzysowej sytuacji.

W sekcji Un Certain Regard nazywanej ironicznie salonem odrzuconych też sporo nowych twarzy. Powiew świeżości mają przynieść tytuły z Azji (m.in. z Japonii, Singapuru, Egiptu, Iranu) mówiące głównie o imigrantach i pokłosiu dawnych oraz współczesnych rewolucji. Na pokazach specjalnych też egzotyka. Jest m.in. dokument z Czadu „Hissein Habre, une tragedie tchadienne” Mahamata Saleh Harouna o procesie sądowym wytoczonym krwawemu dyktatorowi tego kraju. Oraz drugi dokument „Exile” Rithy Panha o wciąż żywej pamięci ludobójstwa w Kambodży. A ponadto aż dwa filmy o wampirach, w tym jeden z Korei Południowej.

Bardzo nieliczne będą polskie akcenty, choć nasza branża będzie mocno na Lazurowym Wybrzeżu reprezentowana m.in. przez producentkę Klaudię Śmieję (pracowała m.in. przy „Niewinnych” oraz filmach Agnieszki Holland i Wojtka Smarzowskiego), która znalazła się w gronie uczestników prestiżowego programu „Producers on the Move”. Nowych propozycji krótkometrażowych i fabularnych niestety zabraknie, za to w sekcji Cannes Classics przypomniane zostaną dwie pozycje Krzysztofa Kieślowskiego: odrestaurowany cyfrowo „Krótki film o zabijaniu” oraz „Krótki film o miłości”.

Wszystkich laureatów poznamy wieczorem 22 maja.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

 
css.php