Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

12.05.2016
czwartek

Życie to komedia pisana przez sadystę

12 maja 2016, czwartek,

Nawet gdyby Woody Allen nie był ścigany w Stanach za gwałt, to fajnie, że udało mu się nakręcić tyle niezłych filmów w Europie – żartował Laurent Lafitte, francuski aktor i komik na uroczystej gali otwarcia 69. edycji festiwalu w Cannes. Dowcip jak dowcip, niektórym nawet się podobał, problem w tym, że Lafitte pomylił Allena z Romanem Polańskim, co już wcale śmieszne nie było. Obecna na sali Emmanuelle Seigner, żona Polańskiego skomentowała na Instagramie wpadkę jako żałosną i wulgarną, a zachwycona francuska prasa błyskawicznie nazwała całe zajście pierwszym skandalem na czerwonym dywanie.

Mimo doskonałego przyjęcia „Cafe society” (owacje na stojąco) 80-letni reżyser nie mógł się nacieszyć wyłącznie dobrymi recenzjami. Trzęsące całą branżą pismo „The Hollywood Reporter” w dniu premiery filmu udostępniło gościnnie swoje łamy Ronanowi Farrow. Amerykański dziennikarz i prawnik – syn Woody’ego Allena i Mii Farow (choć krążą plotki, że jego biologicznym ojcem jest Frank Sinatra) – w artykule „Groźba niezadanych pytań” na pierwszej stronie gazety oskarżył reżysera, że wciąż uchyla się od odpowiedzialności za krzywdę wyrządzoną swojej córce Dylan, prywatnie siostrze Ronana Farrowa (chodzi o zarzut molestowania seksualnego). Wytknął Allenowi oraz jego otoczeniu bezwstydne samozadowolenie. Nazwał też dziennikarzy m.in. „New York Timesa” tchórzami, bo publikując tydzień temu wywiad z artystą, pominęli milczeniem niewygodne pytania związane z tą kwestią.

„Oczywiście jest też wielu odważnych reporterów, zwłaszcza w nowych mediach, którzy mają o wiele mniej do stracenia – bił na alarm Ronan. – Zbyt jednak często przeważa stara szkoła chowania głowy w piasek, niewychylania się i niezaczepiania sławnych ludzi, na których ciążą poważne oskarżenia. Pewnie dlatego Amazon woli inwestować miliony dolarów w nowe filmy Allena, a Cannes zapewniwszy sobie obecność gwiazd – Kristen Stewart, Blake Lively, Steve’a Carella, Jesse’ego Eisenberga – prezentować »Café Society« na inaugurację”.

„Kocham Hollywood, mam tam wielu przyjaciół, ale nie mógłbym tam żyć” – dziękował za gorące przyjęcie Allen. Dodając nazajutrz, że nie czuje się obrażony przez Laffite’a i że nie czytał tekstu Farrowa.

„Cafe Society” to przewrotna, błyskotliwa komedia romantyczna o pozorach szczęścia i ukrywaniu przed światem emocji. Piękny hołd złożony złotej epoce Hollywood (akcja toczy się w latach 30. XX wieku) i kolejna gorzka skarga pod adresem okrutnego losu. „Życie jest komedią pisaną przez sadystę” – szyderczy bon mot wypowiadany przez nieszczęśliwie zakochanego bohatera trafnie oddaje nie tylko jej charakter, ale i zamieszanie wokół Allena.

„Cafe Society”, reż. Woody Allen

„Café Society”, reż. Woody Allen

Nie mniej wzruszeń dostarczyło spotkanie z twórcami „Trolli”, nowej animacji studia Dream Works. Szef wytwórni Jeffrey Katzenberg podziękował festiwalowi za wsparcie dla gatunku filmowego przeżywającego obecnie swoje złote lata (16. raz animacja gościła na Lazurowym Wybrzeżu) i osobiście na specjalnym pokazie dla zaproszonych zaprezentował trzy fragmenty filmu (nie udało się ukończyć produkcji na czas), po których już wiadomo, że szykuje się przebój na miarę „Shreka” (premiera jesienią).

Do wspaniałego musicalu o samotnej walce Trolli z wrogimi wielkoludami ścieżkę dźwiękową opracował Justin Timberlake. Zanim wyszedł na scenę, by zagrać jedną z piosenek Cyndii Lauper, pozwolono na widowni włączyć telefony komórkowe i zarejestrować występ.

A potem odbył się bankiet na plaży przy hotelu Carlton.20160511_15482120160511_154832Relacja na żywo z Cannes:

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

 
css.php