Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Cannes na żywo - Janusz Wróblewski bloguje z festiwalu filmowego w Berlinie Cannes na żywo - Janusz Wróblewski bloguje z festiwalu filmowego w Berlinie Cannes na żywo - Janusz Wróblewski bloguje z festiwalu filmowego w Berlinie

12.05.2015
wtorek

Na gościnnych występach. Ruszamy z Cannes

12 maja 2015, wtorek,

Francuski dramat psychologiczny „La Tête haute” Emmanuelle Bercot o trudnym dzieciństwie chłopca z rozbitej rodziny, któremu stara się pomóc sędzia specjalizujący się w sprawach młodocianych przestępców, rozpocznie w środę wieczorem 68. edycję Cannes.

W jednej z głównych ról m.in. Catherine Deneuve. Thierry Fremaux, dyrektor artystyczny festiwalu, zapowiada, że będzie to „inne otwarcie” – mniej rozrywkowe jak bywało ostatnio, wprowadzające od razu w sam środek problemów społecznych dzisiejszego bardzo skomplikowanego świata.

La Tête haute

„La Tête haute”

W konkursie głównym, do którego zakwalifikowano ostatecznie 19 tytułów, honorów naszego regionu bronić będzie węgierski dramat wojenny „Syn Szawła” László Nemesa – ponoć wstrząsający debiut o członkach Sonderkommando pomagających mordować Żydów w czasie II wojny światowej. Polskich akcentów nie ma zbyt wielu. Sławomir Idziak, światowej klasy operator, popisał się zdjęciami do mówionego po hebrajsku reżyserskiego debiutu Natalie Portman „Opowieść o miłości i mroku” – ekranizacji wspomnień Amosa Oza (poza konkursem).

„Syn Szawła”

„Syn Szawła”

Na planie „Opowieść o miłości i mroku”

Na planie „Opowieść o miłości i mroku”

W sekcji Quinzaine des Réalisateurs pokażemy pełnometrażowy debiut „Intruz” – polsko-szwedzko-francuską koprodukcję absolwenta łódzkiej filmówki Magnusa von Horna ze zdjęciami Łukasza Żala nominowanego do Oscara za „Idę”. To rozgrywająca się na szwedzkiej prowincji historia 17-letniego mordercy, który po wyjściu z poprawczaka próbuje rozpocząć nowe życie. Wkrótce zostaje jednak skonfrontowany ze swoją przeszłością, o której bardzo chciałby zapomnieć.

„Intruz”

„Intruz”

Magnus von Horn urodził się w Göteborgu w Szwecji. Mimo młodego wieku (32 lata) bardzo wiele już osiągnął. Jego szkolny dokument „Radek” o wychodzącym z więzienia agresywnym mężczyźnie został uhonorowany nagrodą im. Macieja Szumowskiego na Krakowskim Festiwalu Filmowym. Etiuda „Echo” o nastoletnich zabójcach koleżanki z klasy zdobyła m.in. Srebrnego Lajkonika dla najlepszej krótkometrażowej fabuły na tym samym festiwalu i nagrodę dla Najlepszego Filmu w Monachium. „Echo” znalazło się również w programie najważniejszej imprezy kina niezależnego na świecie – w Sundance w 2010 r. Dyplomowy film von Horna – „Bez śniegu” – też poświęcony okolicznościom zbrodni, miał swoją premierę w Locarno w 2011 r., otrzymał Srebrnego Lajkonika na Krakowskim Festiwalu Filmowym oraz Grand Prix w Konkursie Młodego Kina w Gdyni.

Częstym gościem na czerwonym dywanie będzie w tym roku Daniel Olbrychski, który został zaproszony do jury Cinefondation oraz filmów krótkometrażowych. Znalazł się w doborowym towarzystwie m.in. belgijskiej aktorki Cécile de France i francuskiej reżyserki Rebeki Zlotowski. Dziewięcioosobowym jury konkursu głównego przewodniczą natomiast bracia Coen.

Aż pięć francuskich produkcji powalczy o Złotą Palmę – w tym „Dheepan”, oczekiwany z dużymi nadziejami sensacyjny dramat Jacquesa Audiarda („Prorok”, „W rytmie serca”) o układającym sobie życie w Paryżu członku Tamilskich Tygrysów – jednej z najbardziej tajemniczych organizacji terrorystycznych ze Sri Lanki. Oraz „Mon roi”, pogodna opowieść obyczajowa wyreżyserowana przez byłą modelkę i piękną aktorkę Maïwenn, która cztery lata temu podbiła Cannes kryminałem „Poliss”. Jeśli dorzucimy do tego jeszcze pięć francuskich koprodukcji, już na wstępie przewaga gospodarzy wydaje się miażdżąca.

Jednak niespodzianek nie powinno zabraknąć. Wiele dobrego można się spodziewać po Włochach Nanni Morettim, Paolo Sorrentino oraz innych „weteranach” canneńskiego konkursu: Amerykaninie Gusie van Sancie, Chińczyku Jia Zhangke czy Japończyku Hirokazu Koreedzie, którzy przedstawią swoje najnowsze, autorskie dokonania.

Niewątpliwie największą ciekawość budzi nowa ekranizacja „Makbeta” z akcją w XI-wiecznej Szkocji, dokonana przez mało znanego Australijczyka Justina Kurzela z gwiazdą „Wstydu” Michaelem Fassbenderem w roli tytułowej. Aktor o niemiecko-irlandzkich korzeniach wydaje się wprost stworzony do grania w szekspirowskich widowiskach o władzy, ambicji i zdradzie. Niewiadomą pozostaje, jak w roli krwiożerczej Lady Makbet poradziła sobie znana z delikatnych, romantycznych ról Marion Cotillard. Dowiemy się tego dopiero w ostatnim dniu festiwalu.

Nie wiedzieć czemu organizatorzy z góry uprzedzają, że największym zaskoczeniem będzie grecki „Homar” Yorgosa Lanthimosa – jeden z najdziwniejszych i najbardziej nonkonformistycznych filmów prezentowanych w tym roku na Lazurowym Wybrzeżu. W obsadzie m.in. Collin Farrell i Rachel Weisz. Rzecz dotyczy bliskiej przyszłości. W „idealnym” społeczeństwie nietolerowani są single, na których urządza się osobliwe polowania. Zdemaskowani otrzymują 45 dni na znalezienie partnera, w przeciwnym razie grozi im biologiczna degradacja do stanu zwierzęcego. To na pewno nie będzie ambitniejsza wersja „Igrzysk śmierci”. Po twórcy surrealistycznego „Kła” i „Alp” należy spodziewać się czegoś znacznie bardziej przewrotnego.

„Homar”

„Homar”

Zagadkowo (radykalnie?) prezentuje się sekcja Un Certain Regard – też z zestawem 19 filmów, za którymi stoją mniej znane nazwiska. Tym razem głównie z Azji. Mamy tu ezoteryczną prowokatorkę z Japonii Noami Kawase (m.in. „Las w żałobie”) i Taja Apichatponga Weerasethakula (niespodziewany laureat Złotej Palmy sprzed pięciu lat za medytację o reinkarnacji „Wujek Boonmee, który potrafi przywołać swoje poprzednie wcielenia”). A także lubiącego eksperymentować, zupełnie nieprzewidywalnego Filipińczyka Brillante Mendozę („Pozdrowienia z raju”, „Serbis”). Z Europy najliczniej reprezentowani są Rumuni. O nagrody powalczą Corneliu Porumboiu i Radu Muntean.

Z okazji okrągłej rocznicy stulecia urodzin Ingrid Bergman Cannes postanowiło przypomnieć światu nieco zapomnianą gwiazdę. Portret genialnej Szwedki – jednej z najwybitniejszych aktorek wszech czasów – zdobi oficjalny plakat imprezy. Szefem jury Un Certain Regard została jej córka Isabella Rossellini. Przygotowano też biograficzny dokument poświęcony jej karierze i specjalną wystawę.

Centrum życia towarzyskiego tradycyjnie pełnić będą wnętrza legendarnego hotelu Majestic, położonego najbliżej pałacu festiwalowego i dysponującego 349 pokojami, gdzie szczególnie wymagający muszą zapłacić 39 tys. euro za noc. Na Croisette odbędą się oczywiście najbardziej wyrafinowane i oblegane przyjęcia, m.in. Chińska i Tajska Noc z udziałem byłej aktorki i następczyni tronu księżnej Ubolratana Sirivadhana Barnavadi. Luksusowe apartamenty w Majesticu zostaną udostępnione w tym roku m.in. Sophie Marceau, Jake’owi Gyllenhaalowi oraz Guillermo del Toro. Właściciele hotelu chwalą się, że o najwyższej klasy obsługę zadba ok. 700 pracowników (w sezonie zimowym pracuje ich 300), a zyski z 12 dni filmowego szaleństwa pokryją aż 15 procent ich całorocznego budżetu.

Skorzy do zabawy celebryci w czasie swojego pobytu wypijają średnio 15 tysięcy butelek szampana, 10 tysięcy markowego wina, zjadają m.in. 350 kg owoców morza oraz 50 kg kawioru, a także 250 kg czekolady. Dziennie spożycie to skromne 1600 croissantów i 3600 filiżanek kawy lub herbaty. A uprzyjemniać czas ma 8 tysięcy świeżych róż wymienianych co rano w pokojach.

Każdy krok ekranowych sław, a także 35 tys. wysoko postawionych ludzi z branży, którzy zjadą do Cannes z całego świata, śledzić będzie przez 24 godziny na dobę 4 tys. dziennikarzy oraz 200 tys. fanów.

Jak tu nie wpaść w depresję?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

 
css.php