Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Cannes na żywo - Janusz Wróblewski bloguje z festiwalu filmowego w Berlinie Cannes na żywo - Janusz Wróblewski bloguje z festiwalu filmowego w Berlinie Cannes na żywo - Janusz Wróblewski bloguje z festiwalu filmowego w Berlinie

20.05.2015
środa

Wszystkie odloty życia

20 maja 2015, środa,

Typowany na jednego ze zwycięzców Włoch Paolo Sorrentino raczej nie wyjedzie z Cannes zadowolony.

Jego najnowsza szalona komedia geriatryczna „Młodość” mimo pochlebnych ocen krytyków nie budzi wielkiego entuzjazmu. Przeciwnie, jego fanom może sprawić zawód. Głównie z powodu deja vu. To jakby inteligentna powtórka oscarowego „Wielkiego piękna”, tylko w innej scenerii.MłodośćPo tamtym filmie, zlekceważonym dwa lata temu przez jury, spodziewano się czegoś jeszcze bardziej zaskakującego, wystrzałowego, wibrującego od emocji, przytłaczającego rozbuchaną, operową wyobraźnią. Tymczasem „Młodość” wygląda jak zbiór perfekcyjnie sfilmowanych skeczy. To salonowa farsa o starszych panach rozczulających się nad sobą.

Sorrentino połączył temat przemijania z gorzko ironiczną refleksją o (bez)sensie tworzenia sztuki. Bohaterami uczynił dwóch zaprzyjaźnionych teściów, artystów dobiegających osiemdziesiątki – o odmiennych temperamentach i trochę innej strategii na życie. Apatycznego kompozytora i dyrygenta, który odmawia występu przed brytyjską królową, gra upozowany na Woody’ego Allena Michael Caine. W roli pełnego wigoru filmowca otoczonego młodymi współpracownikami, pracującego nad scenariuszem pod roboczym tytułem „Ostatni dzień życia” – Harvey Keitel. Obaj w wyśmienitej aktorsko formie.Młodość2Niczym Hans Castorp z „Czarodziejskiej góry” Tomasza Manna spędzają lato w Szwajcarii w położonym na odludziu hotelu, gdzie w przerwach między porcją codziennych uwag na spacerze o kłopotach z wypróżnianiem przypominają sobie, co właściwie w życiu osiągnęli i co jest dla nich najważniejsze.

Chodzi m.in o tytułową młodość, z której pozostały im inaczej zapamiętane idylliczne wspomnienia pierwszej kraksy na rowerze, rojenia o platonicznej miłości i mocno nadszarpnięta wiara we własny talent. Niestety z ich perspektywy – emerytowanych kuracjuszy luksusowego spa, którzy odnieśli w swoich zawodach światowy sukces, lecz generalnie mają poczucie ciężkiej przegranej – nie daje to żadnej pociechy.

A już całkiem dobija ich kuszący uśmiech nagiej Miss Uniwersum, która swoim wdziękiem i seksowną inteligencją powiększa ich margines frustracji do niebotycznych rozmiarów.

Bilans wypada fatalnie, ale Sorrentino nie brnie w filozoficzne dywagacje o starości, żalu, stracie, rozczarowaniu. Zrealizowany jak teledysk film ze stojącą w miejscu akcją jest na swój sposób pogodny, paradoksalny, przewrotnie optymistyczny, wymierzony w to, co dopiero ma nadejść. Sorrentino opowiada o nieuchronnym końcu wszystkiego, także złudzeń, z cierpkim humorem, czasami wspinając się na wyżyny surrealizmu.

Niesamowita wizja zalanego wodą placu San Marco w Wenecji czy scena żonglowania piłeczką przez otyłego mafioso budzą swoim odrealnionym pięknem śmiech, ale i respekt. Są godne Felliniego. Niestety intuicja czasami reżysera zawodzi – np. gdy każe jednemu z aktorów parodiować Hitlera. Razem nie wygląda to wszystko najlepiej, ale nie zapominajmy, że mowa o poziomie mistrzowskim.

Jakby w kontrze do kapryśnej i nieokiełznanej fantazji Sorrentino zaskakująco dobrze wypadł surowy, francuski dramat społeczny „Miara człowieka” Stéphane’a Brizé. Wyciszoną, ale rewelacyjną rolą popisał się Vincent Lindon. Gra niemłodego, bezrobotnego robotnika, znajdującego po 20 miesiącach upokarzających starań zatrudnienie w charakterze ochroniarza w supermarkecie.

To poruszający, bardzo mocny portret niegodziwości korporacyjnego systemu, w którym prostolinijność, uczciwość, zwykła ludzka solidarność traktowane są jak nieprzystosowanie. A egoizm, bezduszność, donosicielstwo – uważane za cnotę.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

 
css.php