Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Cannes na żywo - Janusz Wróblewski bloguje z festiwalu filmowego w Berlinie Cannes na żywo - Janusz Wróblewski bloguje z festiwalu filmowego w Berlinie Cannes na żywo - Janusz Wróblewski bloguje z festiwalu filmowego w Berlinie

25.05.2015
poniedziałek

Wielki finał Cannes

25 maja 2015, poniedziałek,

Złota Palma dla „Dheepana” Francuza Jacquesa Audiarda to spora niespodzianka. Branżowe pismo „The Hollywood Reporter” skomentowało ten werdykt jako pomyłkę i zarzuciło braciom Coen, którzy przewodniczyli pracom jury, koniunkturalizm.

„Dheepan” ukazuje ciężki los imigrantów w bandyckiej Francji. Troje uciekinierów ze Sri Lanki, udając rodzinę, otrzymuje paszport, wizę i miejsce w podparyskim blokowisku opanowanym przez młodociane gangi, dilerów narkotykowych oraz przestępców z elektronicznym dozorem.Dheepan - StillBohaterów nic ze sobą nie łączy oprócz marzenia o spokojnym życiu. Niestety środowisko, do którego trafili, nie różni się od dżungli Tamilskich Tygrysów walczących z cywilną ludnością i rządem. Z filmu wynika, że Francja nie jest wymarzonym rajem dla emigrantów i to zapewne spodobało się członkom jury, którzy zobaczyli w „Dheepanie” odpowiedź na masakrę w „Charlie Hebdo”, co wydaje się mocno naciąganą interpretacją.

„Dheepan” zawiera sporo ciekawych obserwacji o kryzysie współczesnej rodziny, podobnie jak wiele innych filmów pokazywanych w tegorocznym konkursie. Nie jest arcydziełem w przeciwieństwie do pominiętej „Mojej matki” Nanni Morettiego czy nagrodzonego Grand Prix „Syna Sazwła” węgierskiego debiutanta László Nemesa. Tragedia więźnia należącego do Sonderkommando w Auschwitz-Birkenau przedstawiona przez 38-letniego Węgra jest po prostu wstrząsająca. Nie przypominam sobie, aby kino zajmujące się tematyką obozową sięgało tak głęboko w głąb duszy i sumienia, nie pokazując przy tym samego horroru zabijania.

Oprócz „Syna Szawła” wielkim wygranym festiwalu okazał się surrealistyczny spektakl „Homar” (Prix du Jury) o społeczeństwie przyszłości, w którym ściga się i karze singli. Zrealizowany z wielką klasą i dystansem przez Greka Yorgosa Lanthimosa film nie jest komedią ani satyrą. To odważna, autorska próba stworzenia autonomicznego świata, który szokuje swoim ukrytym okrucieństwem, pozorną szczęśliwością i głębokim niezrozumieniem ludzkich emocji. – Zrobiłem najbardziej romantyczny film, jaki potrafiłem – komentował reżyser wątpliwości pierwszych widzów, którym ta wizja wydała się zbyt przewrotna i lodowata.

Nagrody aktorskie powędrowały do Francuzów. Ogromne brawa i wzruszenie towarzyszyły Vincentowi Lindonowi, który stworzył najlepszą kreacją męską upokarzanego bezrobotnego w dramacie psychologicznym „La loi du marche”. Płakała również Emmanuelle Bercot, odbierając nagrodę za rolę oszukiwanej, zdradzanej, nieszczęśliwej prawniczki ślepo zakochanej w mężczyźnie swego życia w melodramacie „Mon roi” Maiwenn. W tej kategorii laureatów było zresztą więcej, gdyż jury zdecydowało się przyznać ex-aequo wyróżnienie fenomenalnej Rooney Marze za rolę ufnej, podążającej za głosem własnego serca fotografki zakochującej się w starszej od siebie arystokratce w „Carol” świetnej ekranizacji prozy Patricii Higsmith.

Dyplom najlepszego reżysera odebrał tajwański mistrz kameralnego kina Hou Hsiao-Hsien za widowiskowy dramat kung-fu „The Assassin”. Opinie na ten temat były jednomyślne. To wielkie, wciągające kino, które przynosi satysfakcję na wielu poziomach. Nie tylko estetycznym.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. Bardzo ciekawy Wielki Finał!

  2. Zapewne obejrzę ten film, rozpłaczę się i zaproszę na wieczność do siebie kilkunastoosobowa rodzinę muzułmanów.

  3. Co za szczęście, że Francja ma swoich emigrantów. Ma nas czym zachwycać. Proponuję wysłuchanie dwóch piosenek napisanych, skomponowanych i śpiewanych przez Kaddoura Hadadiego alias HK, syna algierskich emigrantów, muzułmanina, urodzonego i wychowanego na jednym z tych przedmieść, które napawają nas lękiem. Kaddour śpiewa ze swym zespołem: HK & Les Saltimbanks. Teksty piosenek to czysta poezja. HK (Aszka) przejął godnie pałeczkę od Jacquesa Brela.
    https://www.youtube.com/watch?v=x6_7Mbp76jU
    https://www.youtube.com/watch?v=UlFfldZGDFY

  4. Ludzi o niejakiej wrażliwości taki film rozwija i pozwala lepiej rozumieć aktualność. A ćwoki i kołtuny czyli grajdoł, który i tak z góry wszystko wie lepiej, któremu się zawsze należy, ale który sam nigdy nic z siebie nie daje, i tak tylko będzie dalej się utwierdzał w swoim przekonaniu o jagiellońskiej wielkości i kościelnej dobroci. Aż dostanie kiedyś po pysku. Oj będzie wtedy bolało.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

 
css.php