Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Cannes na żywo - Janusz Wróblewski bloguje z festiwalu filmowego w Berlinie Cannes na żywo - Janusz Wróblewski bloguje z festiwalu filmowego w Berlinie Cannes na żywo - Janusz Wróblewski bloguje z festiwalu filmowego w Berlinie

Weterani na czerwonym dywanie

Z gigantycznym budżetem ponad 20 mln euro canneński festiwal słusznie porównywany bywa do igrzysk olimpijskich. Swoim snobizmem, rozmachem, perfekcyjną organizacją, skandalami przez prawie dwa tygodnie ściąga uwagę mediów całego świata. Nigdzie indziej nie można zobaczyć tylu artystów, gwiazd, turystów i niezliczonej rzeszy fanów kina bawiących się razem. Nie licząc Oscarów, także pod względem prestiżu francuska impreza nie ma na świecie sobie równych.

Fot. REUTERS/Yves Herman

Krytykowani od lat za seksistowską politykę selekcyjną organizatorzy postanowili w tym roku powierzyć losy festiwalu kobietom. Na czele jury najważniejszych sekcji konkursowych stanęły reżyserki. Główny konkurs oceniać będzie Nowozelandka Jane Campion („Fortepian”, „Jaśniejsza od gwiazd”) wraz z ośmioosobowym zespołem, w którym aż cztery miejsca zarezerwowano dla pań. Konkursowi debiutów przewodniczyć będzie francuska aktorka i reżyserka Nicole Garcia („Plac Vendome”). Jakby tego było mało, gościem honorowym festiwalu jest włoska megagwiazda Sophia Loren.

Tradycyjnie nowych nazwisk prawie nie widać. Wytrawna, promowana od dziesięcioleci stara gwardia wciąż rządzi Croisette. W konkursie głównym czeka nas pojedynek utytułowanych Brytyjczyków. 77-letni Ken Loach zapowiedział w wywiadach, że jego dramat „Jimmy’s Hall”, poświęcony irlandzkiemu podżegaczowi komunistycznemu, będzie jego pożegnaniem z kinem. Mistrz więcej nie zamierza stawać za kamerą. 71-letni Mike Leigh pokaże z kolei biografię Williama Turnera, genialnego malarza z początku XIX wieku, prekursora impresjonizmu. Obaj reżyserzy wygrywali w przeszłości canneński konkurs.

Autorem, który w przeciwieństwie do nich Złotej Palmy nigdy nie otrzymał, a powinien ją dostać, jest 83-latek Jean-Luc Godard. Schorowany, skłócony z Cannes papież Francuskiej Nowej Fali nie wykluczył przyjazdu na festiwal, gdzie będzie prezentowany jego najnowszy, tajemniczy eksperyment w 3D „Adieu au langage”. Przy okazji warto wspomnieć, że jeden z wieczorów imprezy zostanie poświęcony niedawno zmarłemu Alainowi Resnais, co oczywiście nie wyczerpuje wszystkich akcentów i hołdów składanych klasykom.

W głównym konkursie, do którego zakwalifikowano wyjątkowo skromną reprezentację, bo tylko 18 tytułów (nie ma wśród nich polskich), znajdziemy m.in. „Deux jours, une nuit”, najnowsze dzieło braci Dardenne o zdesperowanej żonie walczącej o zachowanie stanowiska pracy, którą gra Marion Cotillard. Obiecująco zapowiada się thriller „Captives” Kanadyjczyka Atoma Egoyana, historia zaginięcia nastoletniej dziewczynki, na której trop po 8 latach wpada jej ojciec. Sporo emocji może też dostarczyć „The Homesman”, kolejny nietypowy western amerykańskiego aktora Tommy Lee Jonesa (po doskonale przyjętych „Trzech pogrzebach Melquiadesa Estrady”) o trzech psychicznie chorych kobietach eskortowanych przez wynajętego kowboja z wystrzałową obsadą. Zobaczymy m.in. Hilary Swank i Meryl Streep.

Czego jeszcze można się w tym roku spodziewać? Wiodącym tematem ma być autotematyzm, czyli show-biznes. Gładko wprowadzi w atmosferę celebryctwa pokazywana na otwarcie „Grace księżna Monako” biografia Grace Kelly (z Nicole Kidman w roli tytułowej). Amerykańska aktorka, ulubienica Hitchcocka, rzuciła zawód, aby poślubić w latach 50. XX wieku księcia Rainiera. Później tego żałowała. Jej życie prywatne nie przypominało bajki. Mimo że zjednała sobie przychylność Monakijczyków i walnie przyczyniła się do załagodzenia konfliktu z De Gaulle’em (chciał zlikwidować podatkowy raj na Lazurowym Wybrzeżu), czuła się wyobcowana, nie na swoim miejscu. Związek z księciem zakończył się separacją. Jej dramat francuski reżyser Olivier Dahan pokazał z rozmachem w iście hollywoodzkim stylu. Z happy endem w tle, którego w jej życiu zabrakło. Kelly zginęła w 1982 roku w wypadku samochodowym, miała 53 lata.

Temperaturę z pewnością podniesie odważna obyczajowo komedia „Maps to The Stars” Kanadyjczyka Davida Cronenberga, poświęcona problemom ze sławą, popularnością i życiem ponad stan kalifornijskich artystów. Satyra utrzymana w stylu „Gracza” Altmana opisuje wielopokoleniową historię bogatej, wpływowej w Hollywood rodziny Weissów, której najmłodsi, dziewięcioletni przedstawiciele odchorowują sukcesy rodziców, lądują w szpitalach i rozpoczynają kuracje odwykowe. Występują m.in. Julianne Moore, Mia Wasikowski, Robert Pattinson. O blaskach i cieniach niebotycznej sławy mówi również francuski dramat psychologiczny „Saint Laurent” Bertranda Bonello, poświęcony słynnemu kreatorowi mody, ukrywającemu przed opinią publiczną odmienną orientację seksualną. To już drugi w tym sezonie film poświęcony YSL.

Do omawianej grupy wypada zaliczyć również dramat „Clauds of Sils Maria”, koleją francuską produkcję autorstwa Oliviera Assayasa (twórcy miniserialu szpiegowskiego „Carlos”) o ambitnej starletce doprowadzającej do wściekłości wielką divę kina nieumiejętnością odegrania i powtórzenia jej legendarnej niegdyś roli. Debiutujący na Lazurowym Wybrzeżu Amerykanin Bennett Miller („Moneyball”, „Capote”) rozszerzy spojrzenie na karierę sportową. W opartym na faktach dramacie „Foxcatcher” zobaczymy losy ekscentrycznego milionera Johna Eleuthere’a du Ponta (Steve Carell), cierpiącego na schizofrenię paranoidalną, który zamordował mistrza olimpijskiego w zapasach Davida Schultza (Mark Ruffalo).

Jeśli chodzi o nas, możemy się pochwalić obecnością debiutanckiej krótkometrażowej etiudy „Niebieski pokój” absolwenta krakowskiej ASP Tomasza Siwińskiego w sekcji Tydzień Krytyki. W Piętnastce Realizatorów pokażemy 26-minutowy dyplomowy film łódzkiej PWST Agi Woszczyńskiej „Fragmenty” o rozpadzie związku. Do tej samej sekcji zostało również zakwalifikowane „Refugiado” Diego Lermana argentyńsko-polskie kino drogi ze zdjęciami Wojciecha Staronia. Na otarcie łez w cyklu przypominającym najwybitniejsze dokonania światowego kina Cannes Classics zaprezentujemy odrestaurowaną, nieocenzurowaną wersję „Przypadku” Krzysztofa Kieślowskiego.  Bywało lepiej, ale dobre i to.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

 
css.php